środa, 26 marca 2014

Tak to ona. Silna,niezależna,zdolna. Jej malutki świat otaczają ciekawi ludzie, pełni sympatii, mogący pomóc w każdej chwili uporać się z problemami,których ona i tak przecież nie ma. Jej malutki serce przepełnia radość, bo ma tak idealne życie. Tak,to ona zawsze jest najlepsza, zawsze zbiera owacje i wszystko przychodzi jej z łatwością. Dostaje to czego chce i nic jej nie brakuje. Jest sympatyczna,uczciwa,taka towarzyska i miła. Taka właśnie musi być.Taką sobie rolę przybrała. Teraz będzie stać z boku i się uśmiechać. Byleby nikt nie zbliżał się do jej idealnego świata. Wszystko tu ma takie poukładane, dokładnie zaplanowane co do minuty. Bardzo jej tu bezpiecznie. Stworzyła twierdzę do której nie wpuszcza nikogo poza własnymi myślami,wyrzutami sumienia i nielicznymi sarkazmami, których i tak nie wypowie na głos. Nikt nie musi wiedzieć, że w środku skrywa pustkę, ogromną samotnię, która wprawia ją w smutek i trochę strach. Boi się samotności, boi się zranić najbliższych, ale najbardziej obawia się, że z tą maską, którą przybrała nie wygra, że nigdy już nie poczuje się w pełni wolna,gotowa działać pod wpływem impulsu, nigdy nie zazna pełni życia.


czwartek, 13 marca 2014

Tak samotna,zapomniana,odtrącona. Sprawia ból każda myśl która przychodzi do głowy. Są ich tysiące, napływają zewsząd i nie mogę ich odpędzić.

wtorek, 28 stycznia 2014

Krew. Na podłodze, framugach okien,zasłonach. Jej woń unosiła się w powietrzu i mieszała z ciężkim zapachem wilgoci od którego robiło się mdło i niedobrze. Powoli weszłam w głąb dużego pomieszczenia,który jeszcze rano pełnił funkcję salonu, i powstrzymując się żeby nie krzyknąć zasłoniłam usta ręką.
Doigrałam się. Przez głowę przeleciały mi ostatnie przestrogi Clarka, żeby nie mieszać się w nie swoje sprawy, zwłaszcza te niebezpieczne. Wtedy miałam jeszcze wybór,mogłam zapomnieć o całej sprawie i cieszyć spokojnym życiem w nowym mieszkaniu, kotem i starym chevroletem kupionym za okazyjną cenę od ciotki Lori. Teraz musiałam zmierzyć się z milionem wątpliwości,które pojawiły się wraz z wejściem do mieszkania.Powoli, omijając kałuże krwi, przykucnęłam nad martwym ciałem Puszkiem. Bądź co bądź lubiłam tego kota. Dostałam go w  osiemnaste urodziny od taty. Towarzyszył mi przez całe liceum i studia, razem ze mną znosił przeprowadzkę. A teraz musiał zginąć przez moją głupotę i ciekawość. Nagle coś przykuło moją uwagę. Na blacie biurka przyklejona była mała żółta karteczka,której na pewno tam nie przyklejałam. Już nie zważając na brudną podłogę skoczyłam żeby ją przeczytać. Parę słów nakreślonych niestarannie zielonym mazakiem. zmroziło mi krew bardziej niż widok zakrwawionego pokoju.Mam nadzieję, że będzie nam się miło współpracować. Pozdrawiam M.Czego ona chce ? Dlaczego posuwa się aż tak daleko ? Jedno jest pewno, nie odpuszczę,nie teraz,nie po tym co zobaczyłam....