wracam do tych ścian i podłóg
do rozbitych luster
potłuczonych marzeń
połamanych paznokci
do zdjęć osnutych kłamstwem
do pustych sztalug
martwych natur,
do szarości sufitu i nocy bezsennych
dbałam tu kiedyś o kwiaty
jaśminy i bzy
róże hortensje i lilie
kwitły wiosną jak miłość we mnie
jak moja miłość niewinne i czyste
delikatne jak moje dłonie
jak miękkie opuszków końce
drżące nocami od chłodu
ty byłeś deszczem
zraszałeś codziennie moje kwiaty
chroniłeś od suszy
o świcie strzegłeś przed chłodem
prószył śnieg a ty byleś im schronem
i oddałam ci moje kwiaty
moje dłonie dałam ci w ciszy
jak bukiet wręczyłam ci siebie bezzwrotnie
umierał mój ogród gdy odchodziłeś
zwiędły kwiaty gdy wyszedłeś bez słowa
i ja uschłam
bez nich
bez ciebie
jak bez wody
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz