czwartek, 4 lipca 2013

Irracjonalne...

Dziś dokładnie o 4:03 ze snu wybudziły mnie niejasne, poszarpane sny, pełne niespokojnych,irracjonalnych scen, które,i tego jestem całkowicie pewna, pochodzą z głębi mojej 
podświadomości . Przychodzą co noc, co noc zalewają mój umysł, niczym złe duchy, które usilnie próbuję wypędzić, a które wracają pod przykrywką nocy, kiedy mój umysł nie może się bronić. Nawet je lubię. A może nie tyle lubię co przywiązałam się do nich. Ukazują to, co w dzień moja podświadomość stara się skrzętnie ukryć. Zataić przed światem, rzeczywistością, przede mną. Zlana potem, zimnym i nieprzyjemnym, usiadłam na łóżku. W pokoju powoli kończyło się powietrze. Mdły, odurzający zapach cynamonu mieszał się z potworną duchotą, która nie pozwalała mi oddychać. Otworzyłam balkon. Świeże powietrze wpadło do pokoju wraz z cudownym śpiewem ptaków i jaskrawym błyskiem słońca, który oślepił moje pogrążone jeszcze nieco we śnie oczy. I jak tu spać dalej, gdy świat woła mnie w tak dosłowny sposób. Głośno i wyraźnie prosi bym wyszła mu naprzeciw.
    
  
 










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz