poniedziałek, 29 lipca 2013

Była sama. Mrok spowijający cichy pokój otulał ją niczym ciepły koc. Leżąc na łóżku przykryta ręcznikiem wyglądała tak niewinnie, rozkosznie, jak małe dziecko ukojone w ramionach matki, niepragnące od życia nic więcej. Chciała nie myśleć. Pozbyć się wszystkich emocji, które targały jej maleńkim ciałem, przeszywały na wskroś kruche serce. Setki myśli, całe tabuny głosów napływały jednak zewsząd, jak złe duchy wypełniając każdą wolną przestrzeń jej umysłu. Nie miała siły z nimi walczyć. Nie miła siły już nawet płakać, choć łzy były jej tak bardzo potrzebne. 
. Przez uchylone okno do pokoju wpadał blask bladej pełni, mieniący się burgundowym odbiciem zasłony. Patrząc w stronę poświaty na chwilę zapomniała o bólu, szarym świecie,pełnym grozy i kłamstw, o swoich słabościach i lękach, z którymi walkę już dawno uznała za przegraną, Zanurzona w świetle księżyca, upojona ciepłym podmuchem wiatru zamknęła oczy, a sen napełnił jej obolałą duszę dając wytchnienie i spokój. Śpij, mówiły gwiazdy, śpij, bo jutro nie będzie lepiej. Nie będzie łatwiej,nie minie strach, a sen nie przyjdzie już tak szybko.  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz